Piłka nożna: Michał Żewłakow: Awansujemy do Euro 2008 (2007-09-12)
Będzie historyczny awans do mistrzostw Europy - obiecuje Michał Żewłakow. Obrońca reprezentacji Polski nie wyobraża sobie, by Polski mogło zabraknąć podczas przyszłorocznego Euro. Pierwszym z ostatnich czterech kroków w stronę finałów ma być zwycięstwo nad Finlandią
Po meczu z Portugalią mówiliśmy tak, wynik
rewelacyjny, ale gra nie najlepsza. Jak będzie teraz?
Przyjechaliśmy tutaj po trzy punkty, zwycięstwo w Helsinkach, to byłby wynik
porównywalny, tak samo cenny jak remis w Portugalii. Mam nadzieję, że poziom
naszej gry będzie wyższy, a z wyniku będziemy mogli się cieszyć tak samo jak w
Lizbonie. Zdajemy sobie sprawę, że sobotni mecz nie wyglądał tak cudownie, jak
radość kibiców po ostatnim gwizdku. No i oczywiście także nasza radość. Z
wypadków na boisku - trzeba przyznać to był szczęśliwy remis. Ale tym większa
radość.
Jak trzeba zagrać z Finlandią? To zupełnie inna
drużyna niż Portugalia. Tam grają wirtuozi, artyści, prawie same gwiazdy.
Finlandia to z kolei bardzo solidni rzemieślnicy. Ale rzemieślnicy uprawiający
rzemiosło na bardzo wysokim poziomie.
Musimy z nimi zagrać zdyscyplinowanie. To jest taki typowy futbol angielski.
Lubią piłkę siłową, walkę w powietrzu, niekiedy nawet wręcz. Dlatego przede
wszystkim potrzebna jest nam dyscyplina taktyczna. Druga sprawa to skuteczność.
W Portugalii bramki strzeliliśmy szczęśliwie. Tu trzeba wypracować stu
procentowe sytuacje i je wykorzystać. Czyli trzeba zagrać mądrze w obronie i
skutecznie w ataku.
Ze składu wypadło dwóch bocznych obrońców (Grzegorz
Bronowicki i Marcin Wasilewski muszą pauzować ze względu na kartki). Czy
przemeblowana obrona będzie dobrze współpracować?
Myślę, że ci, którzy są w odwodzie, też mogą wnieść sporo do gry reprezentacji.
Trener ma pole manewru, bo ma kilku zawodników wszechstronnych, którzy mogą grać
na różnych pozycjach. Myślę, że znajdzie takie rozwiązanie, byśmy po meczu z
Finlandią byli bogatsi o trzy punkty.
No, a jak się uda wygrać z Finlandią, to Euro
będzie naprawdę o krok...
Na pewno bardzo nas to przybliży. Trzy punkty z Finlandią pozwolą nam też
swobodnie grać dwa następne mecze, które mamy u siebie (z Belgią i
Kazachstanem). Nie będziemy musieli już oglądać się na przeciwników, tylko
myśleć o tym, by spotkania w domu rozstrzygnąć na naszą korzyść. Ale z drugiej
strony sytuacja w grupie jest taka, że każdy następny mecz może zmienić sytuację
diametralnie. Finlandia ma tylko dwa punkty mniej, Portugalia cztery, ale jeden
mecz w zapasie. Więc tutaj każda strata punktów może nas dużo kosztować. Dlatego
ten mecz z Finlandią jest taki ważny.
Czujecie taką zwiększającą się presję z meczu na
mecz. Tego, że ten historyczny, bo pierwszy awans jest coraz bliżej i że można
go stracić jednym, czy dwoma głupimi meczami?
Człowiek jeśli czuje, że jest coraz bliżej celu, coraz bardziej zdaje sobie
sprawę z konsekwencji niepowodzenia. Ale my piłkarze staramy się od tego
izolować. Izolować od całej tej otoczki, statystyki, wyliczeń i obliczeń.
Koncentrujemy się na meczu z Finlandią. Ten mecz najbliższy traktujemy w
kategorii zdobyć trzy punkty. Nie patrzymy jeszcze na końcowy rozrachunek. Po
meczu z Finlandią czekają nas jeszcze trzy mecze, czyli 9 punktów jest jeszcze
do zdobycia.
Będzie historyczny awans do Euro?
Z ręką na sercu mówię, że nie wyobrażam sobie innego scenariusza. Już doszliśmy
tak daleko, że nie ma drogi powrotnej. Awansujemy do mistrzostw Europy.
źródło:sport.pl