Koszykówka: Turcja zagrała bez pasji (2007-09-10)
Turcja już nie liczy się w walce o ćwierćfinał. W hiszpańskich mistrzostwach Europy zespół z trzema zawodnikami z NBA wygrał tylko jeden mecz, z trudem z Czechami. Z pozostałych walczył o wygraną tylko w jednym - właśnie w poniedziałek, kiedy po dogrywce przegrał z Włochami.
W tę porażkę aż trudno uwierzyć, bo Turcy mają koszykarzy niebywałych. Choćby
taki Hidayet Turkoglu, który ma 208 cm wzrostu a porusza się po parkiecie jak
rozgrywający. W poprzednich meczach skrzydłowy Orlando Magic, który ma mocną
pozycję w NBA i wielomilionowy wieloletni kontrakt, raz na jakiś czas zadziwiał
akcją, w której szybował nad koszem i z potężną siłą ładował piłkę w obręcz. W
poniedziałek trafiał trójkę za trójką i uzbierał 34 punkty. Ale w decydującej
akcji oddał piłkę, a kolega nie trafił. W ten sposób Turcy zmarnowali nawet
15-punktową przewagę, jaką mieli w tym meczu.
Turkoglu przyjął to jakby ze wzruszeniem ramion. Na konferencji prasowej mówił
coś o tym, że Turcja zagrała dobry mecz, że za chwilę mają kolejne spotkanie i
postarają się powalczyć o wygraną. Pozbierał swoje rzeczy i spokojnie sobie
poszedł. A przecież Turcja pożegnała się z szansami na awans do igrzysk w
Pekinie, za rok będzie musiała zagra w eliminacjach do kolejnych ME, a później
ma u siebie mistrzostwa świata (2010). Mecz z Francją w środę nie będzie miał
żadnego znaczenia
Z podobnym wzruszeniem ramion grali z Włochami także inni - Mehmet Okur z Utah
Jazz pozwolił się wyfaulować, a trafił tylko trzy rzuty z gry, a inny gwiazdor z
NBA Ersan Ilyasova z Milwaukee Bucks w ogóle nie istniał. Turcy nic nie osiągną,
choć ma świetnych koszykarzy, jeśli nadal będą grali tak bardzo bez pasji, co
dla tego narodu dziwne. Wiedział o tym już chyba dawno ich trener Bogdan
Tanjević, instytucja w europejskiej koszykówce, mistrz Europy z Włochami z 1999
roku. Z pracy dla Turcji rezygnował już dwa lata temu, po nieudanych ME w
Belgradzie. Wtedy rezygnacji nie przyjęto. - Teraz z przyjemnością nie muszę
rezygnować. Kontrakt mi się skończył i nowego nie będzie - z uśmiechem mówił po
meczu Tanjević, który teraz poprowadzi euroligowy Fenerbahce Stambuł. Dla niego
to na pewno ulga.
źródło:sport.pl