Henin wygrała US Open! (2007-09-09)
Belgijka Justine Henin po raz drugi w karierze wygrała wielkoszlemowy turniej US Open (z pulą nagród 19,653 mln dol.). W finale liderka rankingu tenisistek, która poprzednio na twardych kortach w Nowym Jorku triumfowała w 2003 roku, pokonała 6:1, 6:3 Rosjankę Swietłanę Kuzniecową (nr 4.).
25-letnia Henin odniosła siódme zwycięstwo w Wielkim Szlemie, a drugie w tym
roku, bowiem przed trzema miesiącami była także najlepsza na kortach ziemnych
im. Rolanda Garrosa.
"Kiedy byłam małą dziewczynką marzyłam o tym, by wygrać tylko jeden turniej -
Roland Garros. Teraz odniosłam szóste zwycięstwo w Wielkim Szlemie i wciąż
trudno mi w to uwierzyć, bo to więcej niż sen - powiedziała Belgijka. - Siódemka
jest dla mnie wyjątkową liczbą, ale być może już niedługo powiększę liczbę
wielkoszlemowych tytułów. Być może też pewnego dnia uda mi się wygrać Wimbledon.
Wierzę, że jestem w stanie to zrobić".
Właśnie w Paryżu triumfowała już po raz czwarty, a trzeci z rzędu (pierwszy
tytuł wywalczyła w 2003 roku). Poza tym ma też w dorobku zwycięstwo w Australian
Open odniesione przed trzema laty. Chociaż ostatnio, w wyniku kontuzji i
problemów osobistych - separacji i rozwodu z mężem, startuje w niewielu
turniejach, mimo to utrzymuje wciąż prowadzenie w rankingu WTA.
"To być może jedno z najważniejszych moich zwycięstw. Bardzo go potrzebował,
żeby coś sobie udowodnić, nikomu innemu, tylko sobie. Udało mi się i jestem
bardzo szczęśliwa z tego powodu - powiedziała Belgijka. - Jestem dumna z tego,
że pokonałam tu kilka zawodniczek należących do grona najlepszych na świecie".
W drodze do finału Henin wyeliminowała obydwie siostry Williams: w ćwierćfinale
Serenę, a w półfinale Venus, które mają w dorobku po dwa triumfy w US Open. Od
wielu lat Belgijka współpracuje z Carlosem Rodriguezem, odpowiedzialnym za
przygotowanie fizyczne, który wspiera ją niemal podczas wszystkich startów w
turniejach.
"Carlos jest jedyną osobą, która każdego dnia mówiła mi: +możesz tu wygrać i
możesz wciąż być numerem jeden na świecie+. W sumie niewielu ludzi uważało, że
mogę wygrać US Open mając w połówce drabinki siostry Williams. A jednak mi się
udało, a on w to cały czas wierzył. Dziękuję - dodała. - Teraz jestem o wiele
lepszą zawodniczką niż wtedy, gdy wygrywałam tu cztery lata temu. Mam za sobą
więcej doświadczenia, choć moje mięśnie są trochę starsze i czuję większe
zmęczenie tymi ciężkimi meczami".
Sobotni finał nie był zbyt emocjonujący, a Henin potrzebowała 82 minut, by
pokonać Swietłanę Kuzniecową, triumfatorkę US Open z 2004 roku.
"Przed meczem trochę się obawiałam, bo Swietłana jest bardzo mocną zawodniczką,
a ja byłam trochę zmęczona dwoma ostatnimi meczami i nie wiedziałam czy będę w
stanie grać wystarczająco agresywnie, by dotrzymać jej kroku. Dlatego starałam
się dawać z siebie wszystko w każdej wymianie i wciąż wywierać na nią presję. To
wiązało się z częstym podejmowaniem ryzyka, ale opłaciło się" - powiedziała
Henin, która popełniła 21 niewymuszonych błędów z gry, o osiem mniej od
Rosjanki.
Belgijka osiągnęła przewagę w wygrywających uderzeniach 25-11, ale chociaż
odnotowała cztery asy, to miała też siedem podwójnych błędów serwisowych.
"Kiedy Justine gra swój najlepszy tenis, to i ja muszę grać najlepiej, jak tylko
potrafię, ale dzisiaj to mi się nie udało. Popełniałam zbyt dużo błędów i brakło
mi trochę konsekwencji, dlatego znów z nią przegrałam" - powiedziała 22-letnia
Kuzniecowa, która poniosła piętnastą porażkę z Belgijką, a pokonała ją
dotychczas tylko dwukrotnie.
Zwycięstwo w US Open przyniosło Henin premie w wysokości 1,4 miliona dolarów,
natomiast Kuzniecowa zarobiła połowę tej sumy.
Wynik finału gry pojedynczej kobiet:
Justine Henin (Belgia, 1) - Swietłana Kuzniecowa (Rosja, 4) 6:1, 6:3.
źródło:pap