Siatkówka: Polacy wygrali z Turcją (2007-09-09)
Polska pokonała Turcję 3:1 w swoim drugim występie podczas siatkarskich mistrzostw Europy w Moskwie. Nasi siatkarze rozkręcali się bardzo wolno. W marnym stylu przegrali pierwszego seta, ale w ostatniej partii pokazali wreszcie dobrą grę i zmiażdżyli rywali.
W pierwszym secie Polacy mieli duże kłopoty z odbiorem dobrej zagrywki rywali. Reprezentanci Turcji od samego początku prowadzili, utrzymując bezpieczną przewagę.
Drugiego rozpoczęliśmy zdecydowanie lepiej. O ile w pierwszym przegrywaliśmy 3:8, o tyle w drugim wynik odwrócił się. Po sensacyjnej porażce ze słabeuszami w piątek, po naszych reprezentantach widać było brak pewności siebie. Stawka meczu z Turcją usztywniła ich.
Do połowy drugiej części spotkania zepsuli aż siedem zagrywek. Graliśmy trochę chaotycznie, nierówno. Okresy lepszej gry przeplataliśmy fatalnymi błędami. W drugiej partii sprzyjało nam jednak szczęście, dzięki któremu dopisaliśmy kilka "oczek" na swoje konto. W końcówce znów sporo krwi napsuł nam świetnymi zagrywkami Sinan Tanik, ale tym razem biało-czerwoni poradzili sobie i wygrali do 18.
Wygrany set nie odmienił gry naszych reprezentantów. Nadal bardzo ciężko przychodziło im zdobywanie kolejnych punktów. Turcy nie zamierzali się poddawać, choć wcale nie grali rewelacyjnie.
W połowie trzeciej partii wyszliśmy na prowadzenie przy zagrywce Grzegorza Szymańskiego. Nie udało się jednak pójść za ciosem i rywale nie pozwolili odskoczyć na bezpieczny dystans.
20 punkt zdobyliśmy po efektownym pojedynczym bloku Michała Winiarskiego, ale cóż z tego, skoro po chwili Michał Bąkiewicz po raz kolejny zaserwował w aut. Po skutecznym ataku Szymańskiego, przy stanie 23:18 na twarzach Polaków wreszcie pojawił się nieśmiały uśmiech. Pierwszą piłkę setową udało się zakończyć wreszcie dobrą kontrą i objęliśmy prowadzenie w meczu 2:1.
Początek seta numer cztery zwiastował lepszą grę kadry Raula Lozano. Polacy wreszcie zaczęli się rozkręcać. Do normalnego swojego poziomu najszybciej dochodził Szymański, który coraz więcej akcji kończył skutecznymi atakami. Pewności dodał mu też as serwisowy (prowadziliśmy po nim 14:6).
Turecki trener mobilizował swoich zawodników, ale w końcówce czwartej partii o wyniku nie decydowały już chęci lecz umiejętności. A w tym elemencie - grając na swoim normalnym poziomie - jesteśmy po prostu poza zasięgiem Turków.
Polska - Turcja 3:1 (20:25, 25:18, 25:20, 25:11)
Polska: Zagumny (6 pkt), Szymański (22), Pliński (7), Kadziewicz (8), Świderski (6), Michał Winiarski (16), Gacek (libero) oraz Prygiel, Bąkiewicz (2).
Turcja: Tocoglu, Tanik (9), Guc (16), Ayvazoglu, Ulusoy, Kiyak, Sahin (libero).
źródło:interia.pl