Selekcjoner kadry: Poszliśmy do przodu (2007-09-03)
Porównując mecze rozegrane ostatnio z Francją do tych sprzed kilku miesięcy z Węgrami, można powiedzieć, że poszliśmy do przodu - ocenił w rozmowie z INTERIA.PL selekcjoner kadry hokeistów Rudolf Rohaczek.
Hokejowa reprezentacja Polski w sobotę zakończyła letnie zgrupowanie, w trakcie którego rozegrała trzy mecze towarzyszkie z Francją (4:4, 2:1, 4:3). Po klęsce z "Trójkolorowymi" na mistrzostwach świata niewielu kibiców wierzyło, że sprawdzian wypadnie tak dobrze.
Rudolf Rohaczek: - Jestem bardzo zadowolony zarówno ze zgrupowania, jak i meczów z Francuzami. W pierwszym zapłaciliśmy frycowe. Prowadząc 4:1 chcieliśmy strzelić piątą i szóstą bramkę, a tymczasem Francuzi zdobyli trzy w ostatnich dwóch minutach. Ale ta nauka już zaprocentowała.
Nie bał się pan grać z Francją po laniu podczas mistrzostw świata w Chinach?
- Nie. Pewnie, że sam wynik 0:4 mówi sam za siebie, ale to był zupełnie inny mecz. Może to i lepiej, że teraz zagraliśmy właśnie z Francuzami. Pokazaliśmy, że możemy z nimi grać jak równy z równym i wygrywać. W dodatku nie jeden mecz.
Dawno nie było takiej rewolucji kadrowej w reprezentacji. Jest pan zadowolony z postawy nowych zawodników?
- W kadrze znalazło się czternastu nowych hokeistów. Jestem zadowolony z ich podejścia i dyscypliny. Udowodnili, że będą równali do starszych zawodników agresywnością, szybkością i chęcią do gry. Graliśmy nowym systemem, w nowym stylu i poradzili sobie z tym. Pewnie, że nie uniknęli błędów, ale są one częścią sportu.
Długo przekonywał ich pan do nowego systemu?
- Na odprawach dużo z nimi rozmawiałem o tym, jak chcę żeby grali. Co ciekawe, w tych trzech meczach, po tak krótkim czasie, bardzo dobrze wypełniali założenia taktyczne.
Zamierza pan grać tym systemem czy dopasowywać go do konkretnego przeciwnika?
- Dzisiejszy hokej jest dla zawodników, którzy dużo jeżdżą i walczą. Ci, których powołałem, tacy są. Oczywiście musimy uzupełnić kadrę doświadczonymi hokeistami, bo nie można grać samymi młodymi. Połączenie doświadczenia z młodością to przyszłość.
Czyli selekcja jeszcze się nie zakończyła?
- Na pewno dostaną szansę jeszcze inni zawodnicy, ale dużo nazwisk powtórzy się. Nie powoływałem teraz takich hokeistów jak Różański czy Gonera, bo dobrze wiem, jaki poziom prezentują i bardzo na nich liczę. Problemy zdrowotne uniemożliwiły przyjazd Krzysztofowi Zapale, a to też dobry zawodnik. Do tego dojdą obcokrajowcy.
Możliwy jest powrót do kadry Mariusza Czerkawskiego?
- Przed mistrzostwami bardzo liczyłem na niego, ale nie przyjechał. Nie może być tak, że zawodnik raz chce grać w reprezentacji, a raz nie.
Czyli nie wyśle mu pan powołania?
- Jeszcze nie pora, aby o tym mówić.
W piątek rusza liga. Kogo obstawia pan na faworyta?
- Według mnie największy potencjał klubowy mają Tychy. Są tam najlepiej wyszkoleni i bardzo doświadczeni zawodnicy. W walce o tytuł będzie liczyło się Podhale - mistrz Polski. Bardzo mocne będzie Zagłębie. Z Cracovią chcemy dołączyć do tego grona. Ciekawy może być Sanok, który solidnie przygotowywał się do sezonu w lecie. Może zamieszać Gdańsk i Toruń. W ogóle może być to bardzo wyrównana liga. W pierwszym miesiącu na pewno, później zacznie wychodzić, kto dobrze przygotował się kondycyjnie do długiego sezonu.
Cracovia ma już zamkniętą kadrę?
- Jeszcze nie. Szukamy dwóch napastników. Mam nadzieję, że uda nam się jeszcze sprowadzić jakiś obcokrajowców. Przed rokiem mieliśmy bardzo ciężki początek, bo były problemy z lodowiskiem i seria kontuzji. Mam nadzieję, że teraz będzie znacznie lepiej.
źródło:interia.pl